http://wde.warszawa.pl/category/news/ev/

Przymiarka do samochodu elektrycznego

Prace polskich konstruktorów

Jechałem “Fiatem 126p” z elektrycznym napędem. Słowo daję. Pojeździłem sobie również elektrycznym “Fiatem 125p” i elektryczną “Nysą” … alejkami wokół Instytutu Elektrotechniki w Międzylesiu, gdzie nad tego rodzaju napędem dla różnych samochodów pracuje się od kilku lat, lecz dotychczas w sekrecie, by nie rozbudzać przedwczesnych nadziei.

Nie tyko zresztą u nas, lecz na całym świecie idea elektrycznego samochodu od dawna spędza sen z oczu zwolennikom motoryzacji. Nawiasem mówiąc, pierwszy taki pojazd zbudował amerykanski kowal, T.Dawvenport już w 1835 roku, czyli pół wieku wcześniej od pierwszego samochodu z silnikiem spalinowym, konstrukcji G.Daimlera i C.Benza.

Ba, samochód elektryczny był również pierwszym pojazdem drogowym, który oisiągnął prędkość 100 km na godzinę. A miało to miejsce już w 1899 roku na torze wyścigowym we Francji.

Źródła energii

Aktualny rekord prędkości dla takiego samochodu – ustanowiony na “Oplu Electro-GT” – wynosi prawie 189 km/godz. Ale cóż z tego, skoro – podobno jak ongiś, tak i dziś – duży ciężar , a mała pojemność akumulatorów powodują , że samochody elektryczne mają ładowność i zasięg śmiesznie małe w porównaniu ze spalinowymi. Dopuszczalny ładunek wynosi zaledwie około 20 proc. ciężaru samochodu, a przeciętny zasięg – z jednego ładowania baterii – około 70 km.

Do niedawna o zainteresowaniu konstruktorów samochodami elektrycznymi decydowało przede wszystkim to, że nie zanieczyszczają one powietrza spalinami. Ostatnio, kryzys paliwowy na świecie dodał pracom w tej dziedzinie nowego bodźca. Próbuje się stosować napęd elektryczny w samochodach typu “City Car”, większych samochodach osobowych, pojazdach dostawczych o nośności około 1 tony, a nawet autobusach dla 30-60 osób.

Żródłem energii takich pojazdów bywają na ogoł akumulatory kwasowe, a napęd stanowią przeważnie konwencjonalne silniki prądu stałego. Jest to tak zwana druga generacja samochodów elektrycznych, nie rokująca jeszcze przełomu w tej dziedzinie.

Chcąc uzmysłowić dystans, jaki pod względem możliwości energetycznych dzieli samochody elektryczne od spalinowych warto porownać zasoby energii pozostające do ich dyspozycji w czasie jazdy. Otóż podczas gdy z jednego kilograma akumulatorow kwasowych otrzymuje się energię 25-30 watogodzin, to z jednego kilograma benzyny – 1300 watogodzin.

Istotnego postępu w rozwoju samochodów elektrycznych można oczekiwać dopiero po opanowaniu przemysłowej produkcji nowego typu akumulatorów, zwlaszcza sodowo-siarkowych o wydajności teoretycznej około 800 watogodzin z kilograma. Ich upowszechnienie doprowadzi – zdaniem specjalistow – do narodzin trzeciej generacji samochodów elektrycznych na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Rodzime konstrukcje

Badania nad napędem elektrycznym samochodów w naszym kraju prowadzi się przede wszystkim wlaśnie po to, aby być przygotowanym na taka ewentualność.

Całość prowadzonych u nas prac nad samochodami elektrycznymi koordynuje Przemysłowy Instytut Motoryzacji. Prócz Instytutu Elektrotechniki, uczestniczy w nich również Centralne Laboratorium Akumulatorów I Ogniw..

Najbardziej zaawansowanym rozwiazaniem elektrycznego pojazdu drogowego jest specjalna odmiana wspomnianego już “Fiata 125p”, pomyślana do przewwozu worków z listami zbieranymi ze skrzynek pocztwoych. Ma odpowiednio w tym celu zaprojektowaną karoserię. Źródlem energii jest bateria akumulatorow startowych, które zajmują połowe skrzyni bagażowej. Napęd stanowi szeregowy silnik prądu stałego dobrany z silników produkowanych u nas seryjnie.

Samochód ten rozwija predkość do 70 km/godz., w jeździe miejskiej ma zasięg 40 km, a na szosie – 70 km. Jedzie się nim o tyle łątwiej, że nie trzeba manipulować biegami, sam silnik wyręcza przy tym kierowcę. Przy hamowaniu część wytracanej energii jest zwracana do akumulatora. Przyjemne wrażenie z cichej jazdy psuje niemiłosierne wycie przy ruszaniu I przyspieszaniu.

Opracowano tu również ostatnio elektryczną wersję autobusu “Berliet”. Wyposażono go silnik tramwajowy, a akumulatory zainstalowano w specjalnej przyczepie. Został on już przekazany na badania w Przemysłowym Instytucie Motoryzacji. Zdaniem niektórych specjalistów zagranicznych, wlaśnie autobusy mają szansę znaleść się w normalnej eksploatacji jako pierwsze pojazdy drogowe z napędem elektrycznym.

Jeszcze to nie to …

Najbardziej byłem ciekaw, oczywiście elektrycznego “Fiata 126p”. Ale on właśnie przysporzył mmi największych rozczarowań. Nie przekracza predkości 50 km/godz. I ma bardzo slabe przyspieszenie. Celem przeróbek, jakim został poddany, nie jest zresztą wcale jego elektryfikacja, lecz wypróbowanie elektrycznego układu napędowego dla samochodzika typu “City Car”.

Szczerze mówiąc, nie zamieniłbym mojego “malucha” na żadem z elektrycznych samochodów, które oglądalem w Międzylesiu. A najbardziej ze wszystkich elektrycznych pojazdow drogowych, jakie tam opracowano, podobał mi się elektryczny rower. Wprawdzie pod górkę trzeba jednak deptać, ale po równym jedzie się nie ruszając pedalem z prędkością 20 km/godz. I można tak przejechać 30-40 km. Poważnie. Rozwiązaniem tym zresztą zainteresował się już bydgoski “Romet”.

O pracach polskich konstruktorów nad napędami do samochodów elektrycznym można było przeczytać w styczniowym wydaniu Trybuny Ludu z 1976 roku.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
27 + 30 =